Wyrywając się z Samsary

łańcuch pokarmowy

Czarnobyl jest motywem, do którego za każdym razem wracam z dużą przyjemnością. Szczególnym sentymentem darzę zwłaszcza świat S.T.A.L.K.E.R., gdyż na przestrzeni wielu lat zapewniał masę dobrej zabawy i inspiracji. Choć od premiery ostatniej gry komputerowej w tym uniwersum minęło już kilka lat, autorzy fantastyki postanowili znacznie rozwinąć pierwotną wizję, tworząc naprawdę wciągającą literaturę. Tym razem naszym przewodnikiem po Zonie jest rodowity Ukrainiec – Wiktor Noczkin, który zaproponował inną wersję stalkerskiego świata niż ten znany do tej pory.

Jeżeli chodzi o nasze kochane, rodzime piekiełko, pierwsze skrzypce w uniwersum S.T.A.L.K.E.R. gra Michał Gołkowski. Jego  trylogia o Miszy łączy wszystkie najlepsze elementy świata, interesujących bohaterów oraz rozwija bardziej nadnaturalne wątki atomowej mikro-zagłady. Chociaż samodzielna powieść „Sztywny” jest już zdecydowanie mniej udana, i tak pozostaje wyraźnie lepsza od „Ślepej plamy” – pierwszej wydanej w Polsce książki  Noczkina.

Droga donikąd

Czym tak bardzo zraził mnie do siebie autor wielu uznanych dzieł? Przede wszystkim zupełnie nie odkrywczą fabułą, high-techowym podejściem do świata i technologii oraz dialogami w fonetycznym ukraińskim. Rozumiem kwestie realiów, narodowości autora itd., ale możecie mi wierzyć, że mimo pewnej znajomości rosyjskiego, przedzieranie się przez dialogi z udziałem Kostika było istną drogą przez mękę. Moje wrażenia były na tyle negatywne, że na polski debiut Noczkina spuściłem tylko zasłonę milczenia i z pełną premedytacją pominąłem również „Czerep mutanta” jego autorstwa. Być może trzeba będzie jednak przemyśleć reakcję, gdyż „Łańcuch pokarmowy” okazał się zaskakująco udaną książką.

Drugi brzeg

Głównym bohaterem powieści jest, tak jak w dwóch poprzednich odsłonach, stalker Ślepy. Czytelnicy, którzy mieli już wcześniej do czynienia z realiami Zony, zapewne wiedzą, że ksywy w tamtejszym światku mają często dosyć ironiczne pochodzenie. Tak jest również i tym przypadku, gdyż Ślepy jest po prostu daltonistą (co miało m.in. duże znaczenie w pierwszej części jego przygód). Po wydarzeniach z drugiej części cyklu postanowił odejść na emeryturę, jednak pewnie nie zdziwi Was wieść, że „zawsze musi być ten ostatni raz” i ponownie zmuszony jest przetrwać w śmiertelnie niebezpiecznym rejonie wokół zniszczonej elektrowni atomowej. Tym razem jednak nie jest on jedyną postacią, z  której perspektywy przedstawiane są zdarzenia.

Od przybytku głowa nie boli

W „Łańcuchu pokarmowym” przewijają się właściwie cztery wątki, które choć pozornie nie są szczególnie ze sobą związane, szybko zaczną zazębiać się w bardzo interesujący sposób. Akcję będziemy obserwować również śledząc losy Tolika „Skrzypka”, który świeżo dołączył do bandyckiej braci, a także dwójki niezależnych stalkerów, idących tropem bardziej doświadczonego kolegi oraz przedziwnego Stwora, którego rozwój jest jednym z głównych czynników popychających akcję do przodu. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach miałem spore wątpliwości co do takiej konstrukcji fabuły, ale szybko okazuje się, że jest to pomysł jak najbardziej trafiony i pozwolił w ciekawy sposób przedstawić wszystkich bohaterów.

Wuchta wiary, tej!

Ślepy stara się więc skutecznie ukryć niebezpieczną przesyłkę, podczas gdy Kurban i Asfalt (rasowy blondyn) podążają jego śladem myśląc, że trafią na metaforyczną żyłę złota. Świeżak Tolik, jak sam wielokrotnie podkreśla, prawilny ziomek, próbuje ze swoją bandą przetrwać i obłowić się kosztem innych. Wkrótce do jego ekipy dołącza Serż, który choć zupełnie nie pasuje do Zony, mutantów i anomalii, pozostaje świetnie wyszkolonym i wyposażonym zabójcą, podążającym tropem przesyłki Ślepego. Pośród tego wszystkiego Stwór przeskakuje kolejne ogniwa w czarnobylskim łańcuchu pokarmowym, starając się zrealizować zaprogramowany cel, jakim jest osiągniecie szczytowej pozycji w cyklu życia i śmierci. Wszyscy bohaterowie wzbudzają emocje – zarówno pozytywne, jak i negatywne, przez co nie jest się obojętnym na ich los. Osobiście drażni mnie trochę cwaniacko-filozoficzna postawa Ślepego, jednak sytuację zdecydowanie ratują członkowie bandy – Tolik, który z pomocą Buddy powoli przeistacza się z dresiarza w prawdziwego stalkera oraz Mister – amerykański dezerter, którego dziwny sposób mówienia i bycia ciekawie dopełniają całość. Na osobną wzmiankę zasłużył niepełnosprawny snajper Szura – mimo że pojawia się dopiero pod koniec książki, rekompensuje nam wcześniejsze braki znakomitą historią i niesztampowym charakterem.

I took an arrow in the knee

„Łańcuch pokarmowy” pozbawiony jest większości wad, które tak skutecznie odstręczyły mnie od „Ślepej plamy”. Pomijając brak ukraińskich wypowiedzi, wyraźnej poprawie uległa fabuła i prowadzenie akcji – teraz zdecydowanie chce się to czytać. Osobiście nie jestem fanem Zony pełnej frakcji, ludzi i zaawansowanego sprzętu, gdzie anomalie i mutanty są tylko umiarkowanie niebezpiecznym tłem. Znacznie korzystniej pod tym względem wypada wizja Gołkowskiego, choć opinia ta będzie zależeć głównie od własnych preferencji. Chylę natomiast czoła przed znakomitym tłumaczeniem – oprócz oczywistych elementów, znalazło się tam wiele ciekawych smaczków, jak nawiązania do polskich sklepów, używek czy wreszcie słynnej gry Skyrim.

Prosto w czerep

Najnowsze dzieło Noczkina zdecydowanie nie jest pozycją dla osób, które nie miały wcześniej styczności ze S.T.A.L.K.E.R.em. „Nowym” polecam przede wszystkim gry komputerowe oraz książki Michała Gołkowskiego, które lepiej wprowadzą w uniwersum. Dla bardziej obytych czytelników „Łańcuch pokarmowy” będzie natomiast naprawdę przyjemną lekturą. Dobrej Zony!

Grzegorz Świerniak

Moja ocena:

4

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>