Srogo z piąchy

Sucker Punch

Istnieją filmy dobre, wysoko oceniane dzieła, które zdobyły uznanie krytyków i recenzentów. Nie znoszę tego typu produkcji. Większość filmów to jednak pozbawiony polotu, masowo produkowany chłam, który nie przedstawia żadnej wartości artystycznej ani rozrywkowej. Są wreszcie filmy zajebiste. Przekroczywszy granice bycia po prostu dobrymi, czy kiepskimi, wciskają widza w fotel i nie pozwalają o sobie nigdy zapomnieć. Sucker Punch jest zajebisty.

 Film ten znalazłem całkowitym przypadkiem, poszukując informacji w internecie na inny temat. Z niewiadomych przyczyn od razu przykuł moją uwagę, mimo mocno sprzecznego wizerunku plakatu, w stosunku do opisywanej treści filmu. Niezrażony tym jednak postanowiłem dać filmowi szanse, bez żadnego ukierunkowanego nastawienia i przeżyłem jedno z bardziej pozytywnych zaskoczeń w moim życiu.

Tonight we dine in hell*

Za reżyserie filmu odpowiada Zack Snyder, który wcześniej stworzył wspaniałe obrazy na podstawie świetnych, amerykańskich komiksów. 300 oraz Watchmen (Strażnicy), bo o nich mowa, są jednymi z moich ulubionych dzieł w sztuce filmowej. Ze zdziwieniem przyjąłem fakt, że za te produkcje jest odpowiedzialna ta sama osoba, co za świeżo obejrzany Sucker Punch, o którym wcześniej nawet nie słyszałem. Wszystko to jednak przyszło już po seansie, który tak zapadł mi w pamięć. Już pierwsza scena, ukazująca tragiczną historię głównej bohaterki wbija się w mózg niczym miecz w bebechy orka. Babydoll i jej młodsza siostra, po śmierci rodziców zostają zaatakowane przez własnego, żądnego pieniędzy ze spadku wuja. Po nieudanej próbie gwałtu na starszej z rodzeństwa, morduje młodszą, a całą winą obarcza tę pierwszą. Dzięki odpowiednio spreparowanej historii i pieniądzom, pozbawiona właściwie całej rodziny dziewczyna trafia do szpitala psychiatrycznego. Ma tam zostać poddana zabiegowi lobotomii, który permanentnie uszkodzi jej mózg, uniemożliwiając normalne funkcjonowanie. Jest to los doprawdy niegodny pozazdroszczenia.

This is madness

Struktura filmu jest naprawdę niezwykła. Akcja toczy się do pewnego stopnia równolegle na trzech, całkowicie odmiennych poziomach. I tak na początku mamy do czynienia z historią młodej dziewczyny, która w wyniku niezwykle niekorzystnego splotu zdarzeń trafia do szpitala psychiatrycznego. Z niezrozumiałych pierwotnie powodów oblicze obrazu nagle diametralnie się odmienia, ukazując tych samych bohaterów (choć w nieco innej formie) w kompletnie innej scenerii. Zamiast przytułku dla obłąkanych mamy do czynienia z przybytkiem, przypominającym połączenie luksusowego zamtuzu ala Moulin Rouge z więzieniem. Mimo początkowego braku zrozumienia takiej sytuacji, szybko wsiąka się w „nową” wersję fabuły. Tym razem główna bohaterka ponownie zostaje uwięziona, lecz nie jest już bezradną, skazaną na los gorszy od śmierci pensjonariuszką wariatkowa, ale obdarzoną (jak się wkrótce okazuje) niezwykłym talentem tancerką. Mimo tego, że nadal jest de facto towarem, którego dziewictwo zostało sprzedane ekscentrycznemu bogaczowi, zyskuje siłę i chęć do działania, która ma umożliwić jej ucieczkę.

This is where we fight

Ostatnią i zdecydowanie najciekawszą warstwą są cztery napakowane po brzegi akcją sceny walk. Niewinna, bezbronna blondynka zmienia się nie do poznania, gdy w swej fantastycznej wizji podczas tańca poznaje mistrza, który daje jej broń i przedstawia plan ucieczki. Od teraz, kiedy Babydoll tańczy, wszyscy wpadają w swoisty trans, który umożliwia  realizację wcześniejszych założeń. Nowo poznane przyjaciółki pomagają jej zarówno w czasie trwania właściwego tańca, zdobywając potrzebne do rejterady przedmioty, jak i bezpośrednio w walce, w trakcie urojonych scen. Na szczególne uznanie zasługuje różnorodność scenerii. Wygenerowane w pełni komputerowo (najprawdopodobniej w technologii tzw. Bluescreen) krajobrazy, zapierają dech w piersiach rozmachem i szczegółowością. Bohaterkom Sucker Punch przyjdzie walczyć w feudalnej Japonii, wojennych okopach, przypominających wojny światowe, twierdzy orków oraz futurystycznym pociągu. Brakuje tutaj jakiejkolwiek spójności – od chronologicznej, przez merytoryczną na rzeczowej kończąc (uzbrojenie!). O dziwo, w żaden sposób nie przeszkadza to w odbiorze, a zamiast tego jeszcze lepiej doprawia ten niespotykany mix gatunkowy. Walki kipią od najwyższych lotów efektów specjalnych, a i osoba odpowiedzialna za choreografię walk wręcz dobrze wiedziała, co lubią oglądać widzowie. Wyjątkowo korzystanie wypadają zwłaszcza spowolnienia, przypominające znany z gier komputerowych bullet time, które pozwalają się w pełni sycić mordem i zniszczeniem. W tej sytuacji może nieco dziwić decyzja twórców, by w tych scenach nie przelano nawet kropli krwi. Zastosowano wszystkie możliwe sposoby, by padający pod ciosami wrogowie byli odpowiednio nieludzcy. Mamy więc do czynienia z demonami, ożywionymi nazistami, wspomnianymi wcześniej orkami oraz robotami, których radosna eksterminacja nie musi się odbywać kosztem wysokich kategorii wiekowych filmu.

Freedom isn’t free at all

Sucker Punch nie jest obrazem, przez który przewija się masa aktorów. Przez wykorzystanie tych samych postaci w różnych wersjach rzeczywistości, obsada nie jest rozbudowana i stanowi jeden ze słabszych punktów filmu. Główna bohaterka – Babydoll (w tej roli Emily Browning) zdaje się dobrze pasować do odgrywanej przez siebie postaci. Nie mogłem jednak uniknąć wrażenia, że nie było to umiejętne udawanie nieśmiałej, przestraszonej dziewczyny w poważnych kłopotach, a zwyczajnie słabe aktorstwo. Z drugiej strony, Sweet Pea (Abbie Cornish) w roli charyzmatycznej przywódczyni dziewczyn, sprawdza się znakomicie, podobnie jak dzielne Rocket i Amber, które interesująco odegrały swoje role. Zdecydowanie najjaśniejszym punktem w tym aspekcie jest postać Blue Jonesa, grana przez Oscara Issaca. Doskonale wypadł zarówno jako przekupny pielęgniarz szpitala psychiatrycznego, jak i właściciel specyficznego, usługowego przybytku. Jako ten drugi, dobrze połączył oblicze swoistego „ojca” dziewczyn z brutalnym, pozbawionym skrupułów przestępcą.

We’re in for one wild night

Muzyka to jedna z najmocniejszych stron Sucker Punch. Od pierwszych sekund filmu, raczeni jesteśmy dźwiękami, które doskonale pasują do przedstawianych zdarzeń, dobrze podkreślają klimat i wydźwięk poszczególnych scen. Możemy posłuchać zarówno instrumentalnych nagrań, jak i tych okraszony tekstem. Zwykle jestem przeciwnikiem używania w filmach piosenek ze słyszalnym wokalem (z wyjątkiem szczególnych sytuacji). W tym jednak przypadku ich użycie było dobrze uzasadnione i uczyniło sceny walk jeszcze bardziej dynamicznymi i wciągającymi. Wykorzystano utwory m.in. Björk i Skunk Anansie.

Najlepsze wrażenie zrobił na mnie rockowy Serach and Destroy w wykonaniu Brytyjczyków, który doskonale nadawał się do sceny epickiego ataku na zamczysko orków i walki ze smokiem. Dobrze wypada również całkowicie odmienna Love is the Drug, wykonywana przez aktorów w czasie przedstawienia w przybytku należącym do Blue. Ścieżka dźwiękowa filmu była na tyle udana, że jako płyta cieszyła się umiarkowanym zainteresowaniem nawet na tradycyjnych listach przebojów.

 

Prepare for glory

Jak już wcześniej wspominałem, część scen w filmie to w pełni wygenerowana komputerowo sceneria, która umożliwiła przeniesienia akcji w najbardziej fantastyczne miejsca. Nie oznacza to jednak, że kręcone w zwyczajny sposób sceny nie robią wrażenia. Większość wydarzeń filmu ma miejsce w „drugiej warstwie”, czyli w budynku przypominającym połączenie więzienia z burdelem i teatrem . Show, który jest głównym zajęciem uwięzionych tam dziewczyn ma odpowiednio bajkową otoczkę, a mroczne zakamarki buowli i obskurna kuchnia sprawiają wrażenie autentyczności. Podobnie jest z posępnym szpitalem, który przesiąknięty jest atmosferą grozy i szaleństwa.

It’s an honor to die at your side

Wszystkie elementy składowe stoją na wysokim poziomie, lecz dopiero odpowiednie połączenie ich w całość, mogło przynieść tak wspaniały rezultat. Sucker Punch zdecydowanie jest filmem, który należy obejrzeć przynamniej dwa razy. W trakcie pierwszego oglądania sporo motywów pozostanie niejasnych, aż do rozwiązania akcji. Struktura na pewno nie ułatwia zrozumienia, ale w szerszym kontekście nie jest to wadą. Prawdziwa siła obrazu to jego głębia, która jest w ten sposób dobrze podkreślona. Wielopoziomowa budowa przywodzi nieco na myśl słynną Incepcję, jednak w tym wypadku aspekt kilku poziomów rzeczywistości wykorzystano w inny sposób. Mimo wielu niesamowitych scen walk, dzieło to ma zdecydowanie psychologiczny wydźwięk. To prawdziwa wyprawa kolejką górską w głąb ludzkiej świadomości. Po głębszej analizie można dostrzec odpowiedź na pytania o źródło ludzkiej siły oraz sens życia, pozornie nieistotnych jednostek. Tym bardziej cieszy mocno nieoczekiwane zakończenie, które stawia wszystkie wcześniejsze wydarzenia w całkiem nowym świetle. Zabieg ten jest nie tylko zwyczajnie interesujący i satysfakcjonujący, ale tym bardziej sprawia, że ma się ochotę sięgać po tę produkcję kolejny raz i spróbować dostrzec w niej kolejne dno.

May you live forever

Sucker Punch na pewno nie jest filmem idealnym, ale nie musi nim być. To obraz, który trafi do specyficznej grupy odbiorców, którym nie przeszkadza pozornie chaotyczna struktura i całkowite pomieszanie gatunków i konwencji. Uważam jednak, ze jest to dzieło godne polecenia każdemu, kto szuka w kinematografii zarówno rozrywki najlepszego sortu, jak i poruszania problemów ważnych. Mimo, że nie zdobyło ono wysokich not ani uznania krytyków ja wystawiam mu najwyższa ocenę i serdecznie polecam wszystkim, do których nie trafiają oskarowe produkcje.

Więcej w numerze dostępnym tutaj

Recenzja autorstwa Grzegorza Świerniaka.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>