Przyjemna odmiana

szam

Interesujący kryminał z magią i duchami w tle, którego akcja rozgrywa się w Toruniu. Złożony (choć nie spektakularny) system i setting magiczny łączący standardowe elementy z rytuałami i okultyzmem. Bohaterowie, którym przeszłość ciąży równie mocno, co nadprzyrodzona teraźniejszość.  W pierwszej chwili nie pomyślałbym, że wszystko to da się połączyć w satysfakcjonującą całość. I myliłbym się całkowicie – „Szamański Blues” daje radę!

Jeżeli, podobnie jak ja, uwielbiacie książki, zapewne często stajecie przed problemem, jakim jest brak możliwości przeczytania wszystkich udanych pozycji wychodzących w danym czasie.  Choć robię co mogę, by być na bieżąco z polską fantastyką, czasami omijają mnie tytuły, które ze wszech miar zasługują na uwagę. Tak właśnie było w przypadku cyklu powieści o Dorze Wilk, osadzonych w uniwersum Thron, autorstwa Anety Jadowskiej. Na szczęście jednak – nic straconego, oto towarzysz Dory – Witkac policjant i szaman, który dopiero niedawno odkrył swoje magiczne zdolności, musi borykać się ze wszystkimi bolączkami podwójnego życia. To znakomita okazja do tego, by w świat wykreowany przez autorkę mogli wejść ci, którzy wcześniej nie mieli z nim do czynienia. Jeżeli należycie jednak do grona oddanych fanów Dory Wilk, proszę Was o odrobinę wyrozumiałości – jestem tu nowy ;) .

Główny bohater nie przypomina twardziela, który z mieczem większym od siebie szlachtuje wymyślne kreatury, ani potężnego czarodzieja zaginającego rzeczywistość pod swoje dyktando. Jest raczej pozornie przeciętnym, zmęczonym życiem facetem, który spokojnie mógłby zmierzać w kierunku klasycznego kryzysu wieku średniego. Trudno jednak rozglądać się za typowymi dla tego okresu atrybutami, gdy wszędzie dookoła roją się duchy i inne elementy świata magicznego. Zadaniem Witkaca jako szamana jest zapewnienie niematerialnym zmarłym odpowiedniego spoczynku, a część z nieumarłych wcale nie przejawia chęci do dobrowolnego pożegnania się z życiem doczesnym.  W skrajnych przypadkach duchy pragną zemsty na żyjących i mogą im się bardzo dotkliwie dać we znaki. Gdy nasz bohater próbuje sobie poukładać życie i zastanawia się czy nekromantka, która jeszcze do niedawna była jego kobietą, rzeczywiście z nim zerwała, w progu jego mieszkania pojawia się kwintesencja opałów – dawna miłość w nietypowej potrzebie. Konstancja, obecnie pielęgniarka, która przed kilkunastoma laty związała się z Witkacem i pewnego dnia niespodziewanie zniknęła, stoi w obliczu nielichych problemów. Na jej oddziale giną noworodki i jeżeli nie uda się znaleźć dowodów, podejrzenia za śmierć dzieci spadną właśnie na nią. Szamanowi nie pozostaje nic innego, jak rozdrapać stare rany i trafić w wir dramatycznych wydarzeń, podczas których będzie musiał zręcznie lawirować między własnymi problemami, tokiem śledztwa a magicznym źródłem kłopotów dawnej ukochanej.

Szamański Blues nie jest typową fantastyką, a raczej wypadkową wspominanego wcześniej ( i na ile mogę powiedzieć – dobrze poprowadzonego) kryminału oraz elementów magicznych otwierając bardzo ciekawe możliwości kreowania fabuły. Tajemnica, którą przyjdzie rozwiązać bohaterom jest ciekawa zarówno od strony kryminalnej, jak i nadprzyrodzonej. Co więcej – jako fan Zła i szeroko pojętego mroku, muszę zdecydowanie docenić autorkę za stworzenie naprawdę plugawej i wciągającej historii. Pozwolę sobie w tym momencie na pewien prztyczek – główni przeciwnicy bohaterów są znacznie bardziej nikczemni i zbrukani niż jakikolwiek element niedawno czytanego „Kościanego Galeonu” opisywanego jako najmroczniejsza część cyklu o …. Inkwizytorze.

Dzieło Anety Jadowskiej nie wpisuje się w ukochane przeze mnie starcia magów na skalę multiwersum, ale w tym właśnie tkwi jego urok. Bohaterowie mimo posiadania pewnych zdolności pozostają przede wszystkim ludźmi z problemami charakterystycznymi dla naszej rzeczywistości, dzięki czemu zyskują na autentyczności. Odrobinę męczyły mnie mocno nachalne wtrącenia na temat Dory Wilk, ale bez nich z kolei trudno byłoby mi się połapać w rozgrywających się wydarzeniach.

To dopiero początek nowego cyklu, ale wielowątkowa fabuła i nowe, niespodziewane postaci pozwalają spokojnie mieć nadzieję, że kolejne tomy będą równie udane lub lepsze. Fanów autorki do zakupu przekonywać raczej nie muszę, więc zachęcę osoby, które podobnie jak ja nie zetknęły się wcześniej z uniwersum Thorn. Jeżeli lubicie hardcorowe fantasy – „Szamański Blues” będzie przyjemną odmianą, a jeśli nie sięgacie za często po fantastykę, możecie z powodzeniem zacząć właśnie od tej pozycji.

Grzegorz Świerniak

Moja ocena:

4

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>