Płomiennej Chwały Blask

chwała

Wiecie po czym można poznać najlepsza literaturę? Dla mnie sytuacja, w której nie ochłonąłem dobrze po 1 tomie, właśnie skończyłem 2 i cieszę się jak głupi do sera, widząc napis „kolejne tomy w przygotowaniu”, jest idealnym wyznacznikiem doskonałości. Oto moi mili mamy przed sobą kolejne karty zapisane złotymi zgłoskami w wielkiej i wspaniałej polskiej księdze fantastyki. Mam nadzieję, że Stalowe Szczury będą nam towarzyszyć jeszcze przez co najmniej kilka tomów.

Historia lubi zataczać koło

Michał Gołkowski urzekł mnie swoimi książkami z uniwersum S.T.A.L.K.E.R. ponad 2 lata temu. Choć jego pierwsze dzieło nie było idealne, już wtedy wiedziałem, że autor ma duży potencjał i jego kolejne książki będą jeszcze lepsze. Z ogromną satysfakcja przyznaję – nie myliłem się, a moją recenzję „Ołowianego Świtu” możecie znaleźć tutaj:

http://www.omnisblog.pl/fantastyczny-czarnobyl

2 kolejne książki Gołkowskiego osadzone w tym settingu były jeszcze lepsze i możecie spodziewać się, że wkrótce do nich wrócę.

Podobnie jak miało to miejsce w przypadku znakomitych „Demonów” Adama Przechrzty – przyjdzie mi recenzować 2 tomy „Stalowych Szczurów” na raz, gdyż zwyczajnie nie zdążyłem jeszcze (mimo najszczerszych chęci) podejść do tematu. Nic jednak straconego – zarówno „Błoto”, jak i „Chwała” to wyjątkowo udane pozycje, które chętnie nominowałbym do każdej nagrody fantastycznej w tym roku.
szczury

Chwalebne Szczury

Ponieważ drugi tom cyklu od razu rzuca na głęboka wodę, zdecydowanie polecam zapoznać się z pierwszą częścią – „Błoto”, jeżeli wcześniej tego nie zrobiliście. Historia Stalowych Szczurów rozpoczyna się w momencie kolejnego, pozornie beznadziejnego ataku na okopy wroga, prowadzonego m.in. przez kompanię karną pod przywództwem tajemniczego kaprala Reinhardta, do którego wszyscy z jakiegoś powodu zwracają się Herr Kapitän. Oddział złożony z „najlepszych” mężów stanu, jakich wydała Rzesza tj. dezerterów, przestępców, morderców czy żołnierzy, którzy, z mniej lub bardziej oczywistych powodów, nie wypełnili rozkazów, jest tylko jednym z maleńkich trybików w wielkiej machinie wojennej Vaterlandu.

Mimo pozornie straconej pozycji, kompania karna skutecznie przedziera się przez pozycję wroga i niczym właśnie szczur czy wirus głęboko wnika w ciało wrogiej nacji, aby zadać maksymalne straty. Nie bez znaczenia pozostaje w tym przypadku fakt, że za „Kapitanem” czai się zdecydowanie więcej niż można by przypuszczać. Jaką tajemnicę skrywa srebrna maska chroniącą poszarpane oblicze i jaki wpływ na przebieg misji mają dziwne wizje dowódcy? Czy na pierwszy rzut oka bezsensowne i straceńcze polecenia sztabu nie są spowodowane istnieniem jakiegoś większego planu? Próba odpowiedzi na te pytania będzie towarzyszyć wam przez całą lekturę i nie pozwoli się nudzić.

fak1

Wszelkie podobieństwo do Otto jest całkowicie przypadkowe xD Źródło: faktopedia.pl

Błoto na oficerkach

Wyjątkowo przypadło mi do gustu połączenie alternatywnej wizji I wojny światowej z mroczną fantastyką. Po wielu latach spędzonych na wszystkich frontach i operacjach 2 części światowych zmagań militarnych w filmach, grach i książkach, ciężki, pozycyjny i przepełniony poczuciem zagłady klimat poprzedniej odsłony konfliktu był naprawdę odświeżający (jakkolwiek sprzecznie nie mogłoby to brzmieć). Autor w sposób wyjątkowo przekonujący oddał zarówno wielkie kwestie militarne i geopolityczne, jak i drobne szczegóły, budujące stopniowo depresyjno-samobójczą atmosferę Flemmender Rhum.

Bardzo mocną stroną zarówno :”Błoto”, jak i „Chwały” są bohaterowie. Na początku nie mamy wielu okazji, by poznać ich charakter czy motywację, ale po każdej rozmowie czy sytuacji zagrożenia możemy się przekonać, że nie jest to zwykła grupa wykolejeńców. Ich historie, powody przez które trafili do kompani karnej oraz światopogląd okazują się dużo bardziej złożone i nieszablonowe niż można by pierwotnie przypuszczać. Prym wiedzie tutaj oczywiście Reinhardt, ale ciekawie prezentują się również Kurt, Egon, Deeg, Otto i inni. Osobną grupą postaci są tutaj sztabowcy, których wewnętrzne gierki i międzyresortowe potyczki przypominają raczej dworskie intrygi niż zorganizowane działania wojskowe. Daje to jednak ciekawą perspektywę na poczynania kompanii karnej, pozwala urozmaicić tempo i charakter powieści oraz lepiej docenić złożoność przedstawionego przez autora świata.
mg08

Niemiecki karabin maszynowy chłodzony wodą - MG 08  
Prawdopodobnie podobną bronią posługuje się Heidrich Źródło: wikipedia.com

Achtung! Panzer!

Nie mogę również pominąć dwóch fragmentów, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie: starcia z monstrualnym czołgiem oraz walki w podziemiach zdewastowanego fortu.

W przypadku pojedynku z pancernym potworem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachwycić się maestrią w rozplanowaniu bitwy, jej dramatycznym  przebiegiem oraz atmosferą uczestniczenia w natarciu. Mamy tu strategię, szaleństwo, poświęcenia i niezwykłą odwagę naprzeciw niemal niezniszczalnej machiny, uosabiającej cały terror wojny. Naprawdę znakomita batalia, która świetnie nadawałaby się na materiał filmowy lub animację.

Równie interesującym etapem jest czas spędzony w ruinach fortu opętanego przez… no właśnie – nie wiadomo do końca co. Na pewno kiedyś byli to ludzie, czym są teraz – czy jeszcze żywi, czy już nieumarli, jakim cudem zdołali przetrwać tak długo i kim byli wcześniej? Michał Gołkowski doskonale wplótł elementy klasycznego horroru do wojennej fantastyki, by uzyskać kolejny niezwykle ciekawy element – brawo!
fakt2

Podobnie statek LT-13 mógł wyglądać w trakcie remontu Źródło: faktopedia.pl

Feuer frei!

Nie spodziewałem się, że druga część cyklu ukaże się tak szybko. Jeżeli macie jakieś obawy związane z jakością książki, z przyjemnością rozwieję wasze wątpliwości – kontynuacja jest równie udana co „Błoto”, a przy tym jeszcze głębsza i bardziej dramatyczna.

Ile mogę powiedzieć, by nie zdradzić za dużo z fabuły i popsuć lektury? Niestety w tym przypadku – niewiele. Bądźcie jednak pewni, że tym bardziej jest to zachęcenie do sięgnięcia po książkę. Czekają Was m.in. wielkie bitwy powietrzne w sterowcach, ponura technologia, mroczne intrygi oraz odkrywanie kolejnych kart z historii poszczególnych członków oddziału.

Do bardziej aktywnych bohaterów dołączy również najwyższe dowództwo niemieckiej armii i ich plan ostatecznego przeważenia patowych, wojennych zmagań na swoją korzyść. W tym celu posłużą się oczywiście sprawdzoną kompanią karną, przeszkloną na podniebnych Marynarzy. Czy psy wojny, zahartowani w okopowych bojach szturmowcy, poradzą sobie również w przestworzach? Przekonajcie się sami!
fakt3

"We might be fucked, Sir" Źródło: faktopedia.pl

Pobieda is ours!

Podobnie jak w przypadku pierwszej części, moją uwagę szczególnie przykuł jeden z fragmentów, mianowicie opis historycznej walki na gigantycznym rosyjskim sterowcu Pabiedanosjec. Mimo gargantuicznego rozmiaru starcia i spektakularnego zwycięstwa, wydarzenia na jego pokładzie pozostają zagadkową niewiadomą, która mam nadzieje zostanie niedługo wyjaśniona. Tym bardziej, że jest ona bezpośrednio związana z nietypowymi zdolnościami Kapitana, które w tej części stają się jeszcze bardziej widoczne.

Zarówno „Błoto”, jak i „Chwała” uważam za powieści właściwie pozbawione wad. Mam tylko nadzieję, ze Michał nie dopisze sobie „R. R.” przed nazwiskiem i nie uraczy nas wkrótce parafrazą w stylu „The English send their regards”. Końcówka „Chwały”  pozostawia nas w niemałym napięciu i jestem bardzo ciekawy, jak dalej potoczą się losy reszty bohaterów. Jedno jest pewne – WINCYJ!

Grzegorz Świerniak

Moja ocena:

5
hind

Słynny sterowiec LZ-129 Hindenburg w płomieniach Źródło: wikipedia.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>