Niezwykli ludzie zwykli

1

Wzgardzić cywilizacją i pieniądzem. Zostawić cały swój dobytek i wyruszyć przed siebie. Wielu z nas na pewno o czymś takim myślało… Jak by to było, gdyby zostawić wszystkie problemy w miastach i żyć tym, co zaoferuje Matka Natura? Brzmi pięknie czy przerażająco? Są ludzie, którzy zdecydowali się na podobne życie. I to nie gdzieś daleko, na tropikalnej wyspie, tylko tu, u nas na rodzimej ziemi polskiej.


Bieszczady. Jeden z najbardziej dziewiczych regionów w Polsce. Na pewno każdy słyszał o tych pięknych górach. Gdy tylko przywołujemy je do swoich myśli, widzimy niedźwiedzie, wilki, rysie, ogromne połacie lasów, wspaniałe góry i połoniny. Mało kto wie, że niepowtarzalny klimat tego regionu tworzą nie tylko miejsca, rośliny i zwierzęta – one są ciałem. Pięknym i tajemniczym, ale zawsze tylko ciałem. Duszą Bieszczad są Leśni Ludzie, zamieszkujący te południowowschodnie rubieże naszego kraju. W większości są to przybysze, którzy nie urodzili się na połoninach, tylko los ich na nie pchnął. Pustelnicy, artyści, literaci, filozofowie, ale również smolarze, hodowcy i prości włóczędzy. Zakapiorzy.

Tak zostali nazwani. Dokładnie nie wiadomo przez kogo i kiedy, ale nazwa widocznie im się spodobała, bo ją przyjęli. Większość z nich uciekła za czasów poprzedniego systemu w Bieszczady, na znak protestu hipisowskiego, bojkotując w ten sposób władzę socjalistyczną. Inni znaleźli się tam przez splot życiowych zdarzeń i podjętych decyzji. Dwie rzeczy pozostają niezmienne: każdy odnalazł swoje miejsce w górach i każdy jest osobą, której poznanie staje się zaszczytem.

2

Środowisko zakapiorskie, jest niesamowicie zróżnicowane i pełne kontrastów, przy czym ciężko jest dotrzeć do poszczególnych osób, które często stronią od ludzi, a mediów przede wszystkim. Nie są źli, po prostu życie mocno ich w tym temacie doświadczyło.

Pustelnik Jano, mieszkający w Polańczyku jest jedną z osób, do których udało nam się trafić. Jano to człowiek niezwykle charyzmatyczny, z którym przyjemnie się rozmawia, ale ciężko jest te rozmowy powtórzyć nie tracąc ich szczególnego znaczenia. Aby wiedzieć kim jest ten człowiek, trzeba go po prostu poznać. Niski mężczyzna około sześćdziesiątki. Długie siwe włosy, sięgające mu poniżej obręczy barkowej, w ładzie trzyma skórzana opaska osadzona na czubku głowy. Spodnie i kurtka w leśne łaty oraz buty, które już wiele w swoim życiu przeszły. Jano jest hipisem. W wieku 24 lat rzucił studia w Rzeszowie i osiadł w Bieszczadach. Przez wiele lat był bezdomny. Żył w dziurawej łodzi, a później dzięki uprzejmości ludzi miejscowych, u których zyskał spory szacunek, mieszkał w udostępnianych chatkach. Teraz przebywa w pomieszczeniu, które stało się jego pustelnią. Jano jest fotografem. Robi piękne zdjęcia, na których uwiecznia Bieszczady, ich faunę, florę, ale przede wszystkim Zakapiorów (zdjęcia pustelnika Jano można zobaczyć na stronie internetowej www.jano.bieszczady.pl). Jano będąc w Bieszczadach przez te wszystkie lata, nie zajmował się tylko fotografowaniem świata, który go otacza. Przede wszystkim rozmyślał. Jest mistykiem, który od dzieciństwa wiedział czemu chce się poświęcić. Jego najgłębsze marzenie, to odnalezienie w swoim życiu Boga żywego i osiągnięcie mistycznego zjednoczenia z Chrystusem. Mieszkając w Bieszczadach, kontempluje pozostając całe tygodnie i miesiące w samotności. Robi tak przez wiele lat trosk i bólu, w czasie których niejednokrotnie odrzucał możliwość wygodnego życia. Owocem jego pracy jest „Autobiografia mistyczna” wydawnictwa Norbertinum. W swojej książce porusza tematy mistyczne oraz opisuje niezwykłe życie, którego doświadczył, Leśnych Ludzi i ukochane Bieszczady. Tym, co w Pustelniku Jano można uznać za najbardziej niezwykłe i skłaniające do myślenia, jest jego osobowość, a dokładnie stosunek do ludzi. Jano się na nich nie zamyka, ale jednocześnie nie nagabuje. Nie próbuje nikogo nawracać i uczyć na siłę. Pomaga, gdy ktoś tej pomocy potrzebuje. Wielu ludzi trafiło do jego Pustelni i nikt nigdy nie został stamtąd wyrzucony.

3

Dzięki nieocenionej pomocy Pustelnika Jano oraz uprzejmości kapitanów na statku „Tramp” (panowie Jan Zajda oraz Tadeusz Gurgul), udało nam się dotrzeć do bieszczadzkiego monarchy. Juliusz I, Król Świata Włóczęgów, mieszka w chacie stojącej na brzegu oddalonym dwie godziny płynięcia kajakiem od Polańczyka. Miejsce, w którym własnoręcznie zbudował swój drewniany dom, znaczy wystający z wody, suchy dąb. Jego domostwo jest pozbawione wszelkich wygód takich jak prąd, woda czy ogrzewanie. Żywi się tym, czym obdarzy go Matka Natura. Gdy nadchodzą mrozy, w nocy ogrzewa się kamieniami palonymi podczas dnia na ognisku. Król Juliusz pochodzi z Warmii. Skończył studia magisterskie z zakresu socjologii, a później został nurkiem. 83-letni mężczyzna, o długich siwych włosach i brodzie sięgającej poniżej klatki piersiowej, przyjechał w Bieszczady w latach 70-tych, a w następnej dekadzie osiadł na stałe. Od wielu lat jego życiowym celem jest globalne rozbrojenie z głowic nuklearnych. Wciąż aktywnie działa na rzecz zaprzestania konfliktów zbrojnych. Uczestniczył w kilku światowych konferencjach pokojowych. Wokół swojej chaty wygospodarował iście druidzki, brzozowy gaj. W nim medytuje oraz rozmyśla nad losem świata i ludzkości. Nie akceptuje słowa „pokój”. – „Jest to okres między jedną wojną a drugą wojną, służący do wywołania następnej wojny” – mówi do nas głosem przepełnionym emocjami.

Nie wszyscy rozumieją styl życia, na który zdecydowali się bieszczadzcy Leśni Ludzie. Zakapiorzy nieraz spotkali się z wrogim przyjęciem lub nawet aktami wandalizmu, najczęściej ze strony ograniczonych turystów. Inni próbują im pomagać. Jest to chwalebne, jednak trzeba rozróżnić dobroć od natręctwa. Oferując pieniądze, nie rozumieją, że tym ludziom one nie są potrzebne. To od nich uciekli. Na drzwiach drewnianej chaty Króla Juliusza widnieje napis: „Jałmużny się tu nie przyjmuje, filantropią pogardza”.

4

Pustelnika Jano i Juliusza można określić jako kwintesencję Bieszczad. Są oni dowodem na to, że nie wszystko jest uzależnione od dobrze nam znanego szybkiego życia i owczego pędu za pieniądzem. Pośród cywilizacji przesiąkniętej internetem, telewizją i innymi tanimi, szybkimi rozrywkami, są jak ostatni bastion tego o czym wciąż zapominamy w biegu za tym co nieistotne. Jano to głęboko wierzący w Boga mistyk. Juliusz zaś jest samotnikiem, stroniącym od cywilizacji. Obydwaj są ludźmi niesamowitymi. Subkulturę Leśnych Ludzi, w naszym świecie można byłoby porównać do bieszczadzkich rysiów – podobno istnieją, ale mało kto widział je na własne oczy.

Bieszczady zachwycają swoim pięknem, potęgą i spokojem. Zakapiorzy zaś tchnęli w to piękno duszę. Jeżeli tylko chcesz, przybądź w Bieszczady, a podzielą się z Tobą swoją mądrością nabytą podczas całych lat spokojnych i głębokich przemyśleń lub opowiedzą Ci tajemniczą historię, która wydarzyła się w dzikich górach. Jedna z legend, w jakiś sposób tłumacząca słowo „Zakapior”, głosi iż nazywano tak zakapturzonych nieznajomych, którzy wynurzali się z bieszczadzkiej mgły i ratowali zbłąkanych, bliskich śmierci wędrowców. Oczywiście to tylko legenda, ale w każdej legendzie jest ziarnko prawdy…

Tekst: Dominik Marcinkowski
Foto.: Łukasz Oflus

One Response to Niezwykli ludzie zwykli

  • Nie pokusiłem się aby dokończyć czytania reszty artykułu. Pierwsze zdania nawiązują do pewnego sensu ale przykłady podane w tym artykule gaszą światełko nadziei . Nie znam tych ludzi osobiscie ale zdecydowanie ocierają się o komercję. Wystarczy posłuchać, poczytać i popatrzeć,To prawdziwe Zakapiorstwo w bieszczadach umarło kiedy zaczął się tam dobrobyt.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>