Hip-hopowcy – rock’n'rollowcy

Wilk

Jeśli ktoś spytałby mnie, kto w Polsce przywróci ducha rock’n'rolla z pewnością nie powiedziałbym, że będą to hip-hopowcy. Bracia Waglewscy – Fisz i Emade, wspomagani przez gitarzystę Michała Sobolewskiego już raz zawojowali polską sceną muzyczną projektem Kim Nowak. Po dwóch latach od wydania pierwszej płyty, garażowy zespół powraca, dostarczając Polakom porządnej dawki muzyki z lat 60-tych.

Wilk jest drugim krążkiem wydanym przez wyżej wymienionych muzyków. Jest ona moim zdaniem krokiem do przodu, porównując nowy dysk do ich debiutu. Pozostało to, co najlepsze czyli świetne, vintage’owe brzmienie i duża energiczność. Nadal mamy obecną surowość i naturalność, którą słychać było w muzyce m.in. Hendrixa, Led Zeppelin, ACDC, Black Sabbath. Widać, że bracia Waglewscy coraz bardziej rozwijają się w nowej, rockowej roli. Kompozycje piosenek są moim zdaniem bardzo spójne i dopracowane. Całość pozostawia po sobie lepsze, niż pierwsza płyta, wrażenie, ale momentami potrafi być nieco zbyt monotonna. Wilk obraca się wokół świetnych rock’n'rollowych riffów, wzbogaconych poprawnym wokalem (nie wybitnym, aczkolwiek pasującym do stylu zespołu). Smaku płycie dodaje tajemniczość i wszechobecny mrok. Bardzo zaimponowała mi także zdolność Fisza do tworzenia ciekawych tekstów oraz do zabawy słowami.

Płyta rozpoczyna się niezwykle energicznym riffem piosenki Lodowiec Gigant. Dla mnie super rozpoczęcie, które daje zapowiedź tego, czego możemy spodziewać się po longplayu. Kolejny jest utwór pt. Krew – kolejny super riff, choć należy przyznać, że jest dość monotonny. Mokry Pies jest najprawdopodobniej singlem promującym płytę. Przesterowany bas na pierwszym planie, fajna melodyczność. Moim ulubionym utworem jest Wczoraj – kolejna porcja bardzo dobrych riffów, intro budzące skojarzenia do Queens of the Stone Age oraz ciekawy refren. Bardzo mocna pozycja na dysku. Równie dobrze wypadają Skrzydła.  Z kolei zupełnie nie przypadła mi do gustu piosenka Prosto w ogień. Głos i sposób śpiewania występującej gościnnie Izabeli Skrybant-Dziewiątkowskiej moim zdaniem nie bardzo pasuje do charakterystyki krążka. Reszta stoi na równym poziomie. Najpierw słuchamy bardzo mrocznych utworów Okno oraz Nóż. Potem chwila przerwy od tajemniczej strony płyty – garażowe Aniele, nawiązujące do White Stripes.  Utwór Chmury skojarzył mi się nieco z wczesną działalnością The Black Keys. Super słucha się przedostatniej kompozycji Dwie Kropki, nieco gorzej niestety przypadł mi do gustu kończący utwór Wilk. Był dla mnie zbyt nudny.

Nowy krążek Kim Nowak uważam za dobry. Ma zarówno silniejsze strony, jak i słabsze. Myślę, że jest to pozycja skierowana szczególnie dla ludzi, poszukujących szczególnie “powrotu do korzeni” lub osób otwartych na inne niż dzisiaj lansowane brzmienia. Czy Wilk zawojuje polską scenę muzyczną? Czy Kim Nowak stanie się jednym z najbardziej popularnych zespołów w Polsce? Myślę, że raczej tak się nie stanie. Mimo to uważam, że wielu osobom pozwoli to poznać inną stronę muzyki – takiej, w której na próżno szukać komputerowych upiększeń, czy digitalnej czystości, a w której liczą się wzajemne relacje i doznania w czasie wspólnego grania.

Więcej w numerze dostępnym tutaj

Recenzja autorstwa Mateusza Straburzyńskiego.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>