Do trzech razy sztuka

n3

Niecałe trzy tygodnie temu do kin weszła kolejna część, trzecia już, horroru „Naznaczony”. Jedni stwierdzą – odgrzewany kotlet, drudzy nie będą mogli przełknąć kolejnego popcornu z powodu strachu. Która szala przeważy?

Mimo że to trzecia odsłona filmu, oprócz wspólnych elementów, a więc medium w osobie Elise, ogólnego zarysu fabuły i paru innych szczegółów, każda ma w sobie pewnego rodzaju urok. Zarówno pierwsza, jak i druga część trzymały w napięciu od samego początku. Fani gatunku nie będą zawiedzeni także i tym razem. Od pierwszych minut zostajemy wessani w klimat, atmosfera na ekranie jest tak gęsta, że czujemy się tak, jakbyśmy sami uczestniczyli w wydarzeniach ze srebrnego ekranu. Do tego wszystkiego genialna sekcja dęta, która o ułamki sekund wyprzedza akcję (prosty i „tani” zabieg, owszem, jednak nie czepiajmy się szczegółów).

`

Tym razem historia skupia się na Quinn, pragnącej skontaktować się ze swoja zmarłą matką. Z powodu domowych prób wezwania ducha matki, Quinn ściąga na siebie coś o wiele bardziej groźnego i niebezpiecznego, czego początkowo nie jest świadoma. Do akcji zmuszona zostaje wkroczyć Elise, którą znamy z poprzednich części. Miła, sympatyczna staruszka-medium, która niejedno w życiu widziała, przeżyła… i przegoniła.

2

Gatunek taki jak horror rządzi się swoimi prawami. Nie oczekujemy od niego powalającej gry aktorskiej, zaskakującej fabuły, odmiennej od tych, które już widzieliśmy. Celem horroru jest przede wszystkim to, że mamy się bać, przynajmniej moim zdaniem. Taki właśnie jest „Naznaczony. Rozdział 3”. Wspomniana przeze mnie już muzyka, a także efekty wyskakujących nagle duchów można uznać za oklepane, jednak film ten zasługuje na to, by poświecić mu 1,5 godziny. Jestem mimo wszystko zdania, że o ile zabiegi te pozwoliły na sukces „Naznaczonego” i to w trzeciej już części, na tym należy poprzestać. Czwarta i kolejne odsłony będą zbierały coraz mniejszą widownię, a film w pewnym momencie stanie się śmiesznym. Niestety, znając życie pewnie doczekamy się następnych wydań, co sugerować może samo zakończenie filmu. Czy to dobrze, czy to źle okaże się pewnie niebawem. Teraz film zdecydowanie polecam i… uważajcie na sufit nad Waszym łóżkiem.

Ania Wojtkowiak

3

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>