RESTAURACJA

Niebo w gębie

geb

Gdzie można dobrze i szybko zjeść? Takie pytanie z pewnością zadaje sobie ten, który przybywa do Poznania. Oczywiście ile osób, tyle teorii na ten temat, bo każdemu smakuje co innego. Jednak dla miłośników zapiekanek, kebabu czy hot-dogów miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić jest Kebab „Gęba” na ulicy Ratajczaka 17.

Więcej w numerze dostępnym tutaj

Recenzja autorstwa Ewy Wojtkowiak.

Tarta czy… tarta?

french

Bycie studentem ma swoje uroki, ale jednym z niewątpliwych minusów bywa zdobywanie pożywienia. Jeśli jesteście znudzeni setną wizytą w KFC, McDonaldzie i budce z kebabem, w ramach odmiany mogę polecić odwiedzenie Francuskiego Łącznika.

Continue reading

Syto w Manekinie

Man

Jesteś na mieście i dopadł Cię głód? Nie, nie, to nie reklama znanego serka homogenizowanego, mam dla Was coś znacznie lepszego. Ulica Kwiatowa, to idealne miejsce na smakową ucztę.

Continue reading

Chocolate reality

Czeko

Cukierkowe wnętrze, różowe kanapy, ludzie ubrani w infantylnie słodkie stroje? Nic podobnego! Poznański klub „Czekolada” w żaden sposób nie przypomina mdłego miejsca, po którego zobaczeniu zbiera się na wymioty. Lokal znajduje się na ulicy Wrocławskiej, niedaleko Starego Rynku i jest synonimem stylu jeśli chodzi o tego typu miejsca.

Continue reading

Bardzo dziki zachód

Chcesz poczuć dziki zachód w centrum Poznania? Zawsze marzyłeś o tym, żeby przenieść się w czasie i razem z przyjaciółmi przejechać się krytym wozem? Wystarczy udać się na Stary Rynek pod numer 93.

Już po wejściu do restauracji Sioux da się odczuć specyficzny klimat tego miejsca. Wystrój dopracowany jest w najmniejszych szczegółach. Cały wystylizowany na typowy pub z terenów zachodniej Ameryki, z przełomu XIX i XX wieku. Dopełnieniem jest sympatyczna obsługa oraz jej charakterystyczny strój. Tam dania nie podaje ułożony kelner ubrany w czarny garnitur  –  o klientów zadba prawdziwy kowboj w kraciastej koszuli z nieładem na  głowie. Jest niemalże pewne, że niejedna kobieta wyjdzie stamtąd zadowolona z doznań, nie tylko smakowych, ale również wizualnych.

Co najważniejsze, nie mogą się również powstydzić potraw rodem z westernowej krainy. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, od ryb, przez drób i kraby, po dania wegetariańskie. Jednak żeby nie było zbyt nudno, to i w menu nie znajdziemy tradycyjnego dewolaja, czy schabowego z kapustą. Dzięki daniom z karty można odpocząć po męczącym dniu na „Przystawkowym Przystanku Alaska”, czy też znaleźć się na „Szlaku osadników”. Bardzo ważne, dla osób nie narzekających na nadmiar czasu jest to, że na posiłek nie trzeba długo czekać, a jest przy tym smaczny, świeży oraz stosunkowo niedrogi. Sioux to miejsce w pewnym sensie uniwersalne, ponieważ można się tam wybrać zarówno z paczką znajomych, jak i całą rodziną. W lokalu spędzić sugeruję także miły wieczór w towarzystwie ukochanej osoby. Dla osób ceniących prywatność znajdzie się  kilka ustronnych zakątków.

Czasem zdarzy się, że akurat podczas miłej kolacji, kiedy masz ochotę napić się drinka, zepsuje się kostkarka do lodów.  Jednak wobec tylu pozytywów, jeden mały minus zdaje się być niewidzialny. Zatem zakładamy kowbojki, zabieramy kapelusz, wsiadamy w najbliższy dyliżans i wybieramy się na wycieczkę do przeszłości, by poznać smak „Steku z rostbefu á la tępa strzała w zadzie bizona”.

Więcej w numerze dostępnym do pobrania tutaj.
Recenzja autorstwa Joanny Szałkowskiej