KLUB

Owca w wielkim mieście

Czarna Owca

Synonim wstydu i hańby, oraz osoby, która nie jest mile widziana w danym towarzystwie? Nic bardziej mylnego! Klub Czarna Owca, bo o nim tu mowa, nijak nie odpowiada negatywnym konotacjom, związanym ze znaczeniem przenośnym wyrażenia „czarna owca”. Wręcz przeciwnie. Mieszkańcom Poznania i okolic kojarzy on się z udaną imprezą. Jest jednoznaczny z miłą zabawą w gronie znajomych, w przytulnym i kulturalnym lokalu.

Continue reading

Ognista moc

W końcu sobotni wieczór i pojawia się pytanie – gdzie pójść, żeby mieć co wspominać cały tydzień? Otóż odpowiedź jest prosta – do któregoś z poznańskich klubów. Na pierwszy ogień pójdzie Fever, położony przy Starym Rynku, czyli w samym centrum miasta know-how. Fever jest połączeniem restauracji i klubu muzycznego. Otwierany jest już w południe. Goście mogą tam skosztować kuchni hiszpańskiej, francuskiej, polskiej, a nawet włoskiej.

A kiedy już zacznie zmierzchać, miejsce zmienia się w raj dla dyskotekowiczów. Przy dźwiękach muzyki  lat 70., w każdy weekend, bawią się zarówno nastolatki, jak i osoby 30+. Wystrój jest również utrzymany w tematyce lat 70., czego natchnieniem było z pewnością pojawienie się w kinach w 1977r. filmu Gorączka sobotniej nocy z Johnem Travoltą w roli głównej. Dominuje tu muzyka końca XX wieku, ale nie brakuje również najnowszych kawałków Rihanny, Dona Omara, czy zespołu PSY. Impreza często kończy się dopiero nad ranem, gdy na dworze zaczyna świtać.

 Wstęp dla pań, nawet w weekendy, jest za darmo, jednak panowie mają obowiązek uiścić opłatę, by poznać urok tego magicznego miejsca, które przenosi nas w stare dobre czasy. Jeśli chodzi o ceny przy barze, to niestety trzeba przyznać –   nie są one na kieszeń studenta. Uświadczymy w Poznaniu wielu miejsc, gdzie alkohol można nabyć w o wiele niższej cenie.

Jeśli chodzi o dalsze minusy, to przede wszystkim brak szatni i ogromny tłok. Nie ma możliwości, żeby gdziekolwiek zostawić bezpiecznie swoje rzeczy, dlatego często zdarza się, że giną szaliki, rękawiczki itp. Kolejną słabą stroną klubu jest nie zmieniająca się playlista. Dj rzadko kiedy wprowadza jakieś innowacje, a dla stałych bywalców wiadome jest, która piosenka będzie po której, a czasami nawet o której godzinie. Klubowe toalety pozostawiają wiele do życzenia, jednak czym jest brak ciepłej wody i mydła, wobec tanecznej zabawy „all day, all night”.

Atmosfera miejsca jest niezapomniana, dlatego pomijając minusy, uważam, że warto miejsce odwiedzić.

Więcej w numerze dostępnym do pobrania tutaj.
Recenzja autorstwa Ewy Wojtkowiak