Być jak Dorota Masłowska

nie

W najnowszej publikacji Agnieszki Drotkiewicz (nazwanej, bardzo słusznie, przez Justynę Sobolewską „powiastką” najprawdopodobniej z racji swej niewielkiej objętości, choć owy silnie pejoratywny wydźwięk nadawałby się tak samo do podkreślenia jej wątpliwej jakości) wyraźnie pobrzmiewają echa noweli „Teraz” – równie zgrabnej gabarytowo, jednak zdecydowanie bardziej udanej poprzedniczki.

Wypalona zawodowo Joanna, łudząco przypominająca Karolinę Pogorską z „Teraz” cierpi na trafnie zdiagnozowany przez Agnieszkę Wolny-Hamkało syndrom „try harder” („prowadzącą do samotności, nerwic i anoreksji tresurę własnych ciał i frustrującą, nienasyconą ambicję”) i, co podkreśla Sobolewska, zachłysnąwszy się pracą, nie ma nawet siły myśleć o tym co ma ze sobą zrobić. Przybywająca jej z pomocną dłonią (w postaci biletu taniej linii lotniczej na rejs do Paryża) matka niczym zadurzona nastolatka nie widzi świata poza narcystycznym i egocentrycznym malarzem Romanem. Kwartet bohaterów dopełnia ledwo wiążąca koniec z końcem i fantazjująca o życiu we francuskiej stolicy pięćdziesięcioletnia sekretarka Helena, której wyobrażenie o lepszym życiu stanowią kupowane na kredyt horrendalnie drogie ubrania i markowa biżuteria.

Jak mówi pisarka, „Nieszpory” zainspirowane zostały utworami Monteverdiego m.in. „Lamentem nimfy” i „Nieszporami maryjnymi” – muzyką, „która trafia bezpośrednio do duszy, przemawia do serca”. Autorka chciała tym samym skonstruować utwór oddający w pełni melodię poszczególnych elementów, którego bohaterowie to cztery niezależne głosy składające się na wspólny i spójny śpiew. Niestety zamiast celu zamierzonego, mamy w „Nieszporach” rażącą kakofonię kompletnie niezrozumiałych metafor (“Niebo nad Paryżem ma kolor oczu amanta filmowego”. Ale jaki to, u licha, kolor? – głowi się Dariusz Nowacki), przedziwnych przypisów-niby-didaskaliów i zbędnych, wybijających z czytelniczego rytmu obcojęzycznych wtrąceń.

Zdaniem Nowackiego owa językowa nieporadność w „Nieszporach” ma związek z silnym lękiem przed banałem. „Wszak Drotkiewicz zwraca się ku sprawom psychologiczno-obyczajowym, z życia wziętym. Zajmują ją takie kwestie jak samotność, niezrozumienie, samozakłamanie, głód miłości. Nie twierdzę, że są to sprawy błahe, ale na pewno nie stają się bardziej doniosłe dlatego, że zostały pokrętnie wypowiedziane”.

dm

źródło: booklips.pl

W książce Agnieszki Drotkiewicz każdy z bohaterów zdaje się czegoś poszukiwać. Jedni gonią za sensem życia przysłoniętym chanelowskimi świecidełkami, inni za upragnioną miłością, dusząc się w pozbawionych przyszłości związkach. Podobnie sama autorka, pełna niezagospodarowanego potencjału, nieudolnie siląca się na język prozy poetyckiej Justyny Bargielskiej czy słowną wirtuozerię Doroty Masłowskiej, zdaje się nadal poszukiwać indywidualnego literackiego języka – chce – jak mówi Nowacki „być (…) ekscentryczna. Tymczasem forma jej się wymyka. Nie może być inaczej, skoro sięga prawą ręką do lewego ucha.”

Agnieszka Drotkiewicz

„Nieszpory”

Wydawnictwo Literackie

Kraków 2014

Marcin Kończal

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>