Monthly Archives: February 2014

Powszechnie akceptowana forma szaleństwa

o

Spike Jonze nie jest pierwszym reżyserem, który za temat swojego filmu obrał relacje człowieka z komputerem, a Samantha nie jest pierwszym systemem operacyjnym, który wyrwał się człowiekowi spod kontroli. Z pewnością Theodor nie jest też pierwszym mężczyzną, który nie może pogodzić się z rozstaniem. Coś jednak sprawia, że „Ona” zdecydowanie wyróżnia się na tle innych produkcji i jest jednym z najbardziej oryginalnych i zaskakujących filmów, jaki trafił do kin od dłuższego czasu.

Continue reading

Trudne dojrzewanie Carrie White

ca

Darzę “Carrie” pewnym uczuciem – od razu muszę się do tego przyznać. Czy jest to miłość, tego nie wiem, ale na pewno uczucie do tej zakompleksionej dziewczyny sprawia mi swoistą przyjemność. Była to pierwsza książka Stephena Kinga, jaką przeczytałem i dzięki której stałem się miłośnikiem jego twórczości. Był to też pierwszy film Briana De Palmy, jaki obejrzałem…i też stałem się fanem jego dokonań. Do filmu, zrealizowanego w 1976 roku, wracałem w młodości za każdym razem, gdy miałem taką okazję. Teraz rzadziej, ale zdarza się.

Continue reading

Krótko po polsku: “Jak głęboki jest ocean?”

o

Trójnożny pies. Niby chodzi, niby stoi, ale jak tu stać stabilnie o trzech nogach. Takie właśnie jest polskie kino. Mamy parę reżyserów, którzy są tymi trzema nogami, dzięki którym ten pies się nie przewraca.  Znacząca większość to niestety bezwartościowa papka serwowana na poobijanym talerzu.

Continue reading

Domowe muzeum

m
Jeśli nie zdążyliście odwiedzić Mieszkania-Pracowni Kazimiery Iłłakowiczówny, zrobiliśmy to za Was ;) Przecudowne spotkanie, Pani, która opowiadała o autorce wiedziała o niej praktycznie wszystko. Kto nie był niech żałuje i obejrzy chociaż zdjęcia!

Continue reading

Surowy Juergen Teller

1

W czasach, w których standardem jest , że wszelkie programy graficzne usuwają modelkom zmarszczki, wygładzają uda, powiększają biust i rzęsy, czy wydłużają nogi, od razu rzucają nam się w oczy obrazy, które swoją estetyką odbiegają od kanonu Barbie, czy figury woskowej.

Continue reading

Czekając na przekład: The Embassy of Cambodia. Przystawka czy już danie główne?

1

„The Embassy of Cambodia”, zbierające fantastyczne recenzje błyskotliwe opowiadanie nominowanej do Nagrody Bookera i laureatki Orange Prize for Fiction Zadie Smith, ukazało się pierwotnie w jednym z numerów prestiżowego magazynu „The New Yorker”, by za sprawą brytyjskiego wydawnictwa Penguin przyjąć formę 69-stronicowej książeczki, ebooka oraz audiobooka w interpretacji samej autorki (nota bene posiadaczki jedynego w swoim rodzaju, fenomenalnego głosu).

  Continue reading

Milczenie jest gniotem

pw

Fajerwerków nikt nie obiecywał. Za to zapowiedzi dawały nadzieję na ciekawą, dramatyczną i pełną niedopowiedzeń historię. Na tyle niedopowiedzianą, że główną rolę w filmie “Płynące wieżowce” zagrała… cisza. Limit dialogów został bowiem wyczerpany w zwiastunach.

Continue reading

Teatralne wnętrza

w

Uwielbiam Woody’ego Allena, jego inteligentny humor, świetne dialogi i genialnie poprowadzonych aktorów. Komedie Allena nigdy nie są do końca komediami, a jego dramaty – które też od czasu do czasu robi, choćby ostatnia Blue Jasmine – mają też komediowe wstawki. Zresztą po co myśleć tutaj gatunkowo? Filmy Woody’ego Allena to po prostu filmy Woody’ego Allena, niejako osobny gatunek, podobnie jak w przypadku Quentina Tarantino. Swoją drogą, tych dwóch twórców łączy fenomenalne ucho do dialogów.

Continue reading

Kim Ki-duk, twórca ponadczasowy

1

Kim Ki-duk (김기덕) to człowiek, którego nie trzeba przestawiać żadnemu wielbicielowi kina azjatyckiego, zwłaszcza koreańskiego. Ten wybitny, wielokrotnie nominowany i nagradzany (m.in. Złota Palma) reżyser, od lat sumiennie karmi zmysły wszystkich, którzy odważyli się sięgnąć po jego dzieła.

Continue reading

Jeliza-Rose w Krainie Koszmarów

kt

Ojciec – nie do końca spełniony, lubiący dać w żyłę rockman. Mama – pospolita narkomanka. Babcia… nie żyje. Reszta znajomych – cóż… trudno powiedzieć czy zasługują na miano znajomych. Ale za to na pewno nie są normalnymi ludźmi. Można powiedzieć, że tak prezentuje się sytuacja życiowa alternatywnej „Alicji”. Jednak byłoby to sporym uproszczeniem.

Continue reading